Tumblr Mouse Cursors

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 14

             Już lecieliśmy... Jak ja mogłam go zostawić? Przecież on potrzebuje mojej pomocy...
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. - staruszka nadal mi to powtarzała - płaczesz o chłopaka?- zapytała, a ja pokiwałam głową- co zrobił?
- Nie wiem czy mogę powiedzieć. Ale trudno. Widziałam go jak wymieniał się z kimś narkotykami.
- To ciężka sprawa. Ale przede wszystkim powinnaś mu pomóc. Jeżeli cię kocha to z tym zerwie. Zobaczysz. A teraz już się nie przejmuj.
Dalszą podróż przespałam. Kiedy wysiadłam w Chicago postanowiłam zadzwonić do niego. Przez dłuższy czas nie odbierał, ale w końcu dodzwoniłam się.
- Halo? Mary- usłyszałam jego głos w telefonie i łza poleciała mi oo policzku
- Będzie dobrze...-  powiedziała pani z samolotu przechodząc obok mnie
- Niall! Kocham cię- powiedziałam i się rozpłakałam. Ludzie podchodzili do mnie i pytali się czy wszystko w porządku. Ja tylko kiwnęłam twierdząco głową.
- Mary! Mogę przyjechać do ciebie?- zapytał. Jednak to pytanie mnie zadziwiło. Postanowiłam się zgodzić i w końcu się z nim zobaczyć.
- Tak. Proszę- po tych słowach rozłączyłam się.
                                                                                                    ~narracja trzecioosobowa~
Dziewczyna miała mieszane uczucie. Zastanawiała się czy dobrze zrobiła dzwoniąc do chłopaka i prosząc o przyjazd, ale był jeden plus tej całej sytuacji. Czuła się w końcu szczęśliwa i nic nie "leżało" jej na wątrobie. Mary czekała na jakiekolwiek informacje dotyczące chłopaka i gdzie się znajduję. Niall natomiast w trymiga spakował ubrania do dużej walizki, pobiegł do samochodu i ruszył pod dom państwa Winter. Nie wiedział gdzie dokładnie znajduje się jego miłość, więc postanowił zapytać o to jej młodszą siostrę Lucy.
- Gdzie dokładnie jest Mary?- zapytał przejęty blondyn.
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć- szatynka sprzeczała się ze starszym chłopakiem. W końcu się przełamała i powiedziała mu dokładnie. Miasto, ulicę, blok, numer mieszkania. Zadziwiające, że Lucy to wszystko znała, jeszcze kilka miesięcy temu nic ani nikt ją nie obchodził . Gdy tylko zapisał wszystkie informacje dotyczące jego dziewczyny wsiadł do samochodu i z piskiem opon ruszył na lotnisko. Lucy weszła z powrotem do Harrego, który przesiadywał u niej w pokoju. Usiadła mu na kolanach twarzą w twarz. Musnęła ustami jego nos i zaśmiała się. Jednak dziewczyna widziała, że w zachowaniu loczka coś nie gra. Siedział na łóżku bez konkretnego wyrazu twarzy. Błądził w obłokach. Lego ręce były za plecami oparte o śliski materiał na łóżku. Jego pięści nagle zacisnęły się mnąc ładnie wyprasowaną narzutę. Dziewczyna wtuliła się w Harrego, a głowę schowała w zagłębienie jego szyi.
- Muszę ci się do czegoś przyznać- powiedział. Dziewczyna z trudem odkleiła się od jego ciepłego i przyciągająco umięśnionego ciała- ćpam i palę- wydusił z siebie, aż zarumienił się ze wstydu. On postawiła swoje dwie małe stópki na ziemnej podłodze.
- Dlaczego? Dlaczego mi nie powiedziałeś?- zadawała pytania.
- Chciałem, ale zbyt bardzo się bałem. Mogę cię stracić- wytłumaczył dziewczynie prosto w oczy.
- Nigdy mnie nie stracisz. Też to kiedyś robiłam- powiedziała.
- Wiem, ale nieświadomie- wytłumaczył znów. Chłopak przymknął oczy i w końcu zebrał się na opowiedzenie historii i po co mu był Marcel, którego wymyślił kilka lat temu. Bał się tego, ale wiedział, że Lucy może zaufać w każdej sytuacji- Marcel powstał na zamaskowanie tego świństwa- zaczął historyjkę nie taką krótką- Miałem w tedy piętnaście lat gdy poszedłem na prawdziwą imprezę do klubu i tam namówili mnie do tego koledzy. Uzależniłem się od pierwszego zaciągnięcia. Wymykałem się z domu by tylko ukoić nerwy prochami lub po prostu dla przyjemności. Moi rodzice dowiedzieli się o tym i kazali w jakiś sposób mi to skoczyć. Wymyśliłem Marcela. Dobrze się uczyłem, a cały czas wolny jak i nie wolny szedł na naukę. Nie miałem na nic czasu, tylko nauka. Zerwałem kontakt z ćpunami i oderwałem się od tamtego miejsca, od izolowałem. Mojej dwa lata starszej siostry już nie było i nie mogła mi pomóc, a tylko ona do mnie przemawiała tak bym coś zrozumiał. Pewnie by mi pomogła. Gdy poznałem ciebie bliżej i kazałaś mi się zmienić znów to wyszło na jaw. Stary Harry i stare uzależnienia. Nie obwiniam ciebie o to wszystko tylko siebie i już nie mogłem tego w sobie gnębić. Miałem wyrzuty sumienia, czułem się winny i przepra ...- chłopak przerwał, bo dziewczyna wsunęła język między jego usta i zaczęła namiętnie całować- jesteś wspaniała- zdołał z siebie wydusić.
- Pomogę ci z tego wyjść. Razem wyjdziemy z tego bagna- powiedziała długowłosa i chwyciła zielonookiego za rękę. Chłopak rzucił jej uśmiech i pożegnał się pocałunkiem. Po drodze, do domu rzuciła mu się do oka dziewczyna, która płakała. Podszedł do niej i zaczął wypytywać o co chodzi. Nie lubił takich sytuacji.
- Idź stąd- usłyszał cichy głosik. Harry odwrócił się i już miał zamiar iść, gdy nagle, oberwał pięścią w twarz. Całe zajście obserwował Zayn, który przechodził obok. Podbiegł do nich. Położył dłoń na
ramieniu Harrego i zaczął tłumaczyć całe zajście.
- Ziom, lepiej nie wkurzaj tego pana- powiedział do chłopaka, który go uderzył, a następnie chłopak z dziewczyną się zmyli- Harry wszystko w porządku?- zapytał Zayn. Harry podniósł wzrok i odpowiedział krótkie, ale jasne "tak". Następnie zerwał się z wcześniejszego miejsca i szedł jakby nigdy nic do domu ...

1 komentarz:

  1. http://zaynmalik-inappropriatefeelings.blogspot.com/

    Niewinna ciekawość z przeszłości.
    Zwykła dziecięca naiwność.
    Chęć poznania zupełnie nowych doznań.
    Dowód na swoją "dorosłość".
    Nieprzemyślana decyzja.
    Kilka sekund zmieniające przyszłość.

    Sześć przyczyn, rodzących nieodpowiednie uczucie, które nie powinno zaistnieć.
    Sześć przyczyn i jeden skutek, który zaważył nad całym moim życiem.

    Po za tym, to bardzo ciekawy rozdział. świetne! :)

    OdpowiedzUsuń